Dieta optymalna

Ogólne informacje

Dieta Kwaśniewskiego zwana jest również dietą optymalną. Optymalni to ludzie stosujący tę dietę. Optymalni mają swoje gazetki z uśmiechniętymi twarzami szczęśliwych ludzi na okładkach. Przypominają mi broszurki reklamowe z sekty Jehowy. Optymalni mają swoje arkadie, tzn. pensjonaty,  w których podawane jest jedzenie optymalne i gdzie można spędzić urlop lub też pojechać się podkurować i podedukować w żywieniu optymalnym. Optymalni mają swoich lekarzy. Przeważnie są to lekarze pracujący na co dzień w specjalności zupełnie nie związanej z dietetyką i nie są również lekarzami chorób wewnętrznych (internistami). Np. lek. med. Przemysław Pala dojeżdżający do i udzielający porad w Arkadii w Jastrzębiej Gorze pracuje na codzień jako chirurg ortopeda w Częstochowie. Pod tym linkiem można znaleźć adresy arkadii i przyjmujących tam lekarzy: http://www.infofirma.pl/optymalni_dieta_optymalna/index.php?w_POLSCE_arkadie_producenci_sklepy_wczasy_klubu&dzial=35711

Zasady żywienia optymalnego dla chorych na cukrzycę typu I

W diecie Kwaśniewskiego odżywiamy się (mocno upraszczając) zachowując odpowiednie proporcje między zjadanymi białkami (B), tłuszczami (T) i węglowodanami (W). Dodatkowo ogranicza się absolutną ilość spożywanych węglowodanów dopasowując ją do optymalnej wagi ciała (waga należna), którą się powinno mieć przy danym wzroście i płci. Przykładowe proporcje dla zdrowego człowieka przy rozpoczęciu diety to 1B: 2,5-3,5T : 0,8W. Po pewnym czasie stosowania tej diety należy również zredukować ilość spożywanego białka.

Chorym na cukrzycę zaleca się zredukowanie do minimum spożywanych węglowodanów. Ilość ta jest określana indywidualnie metodą prób i błędów. Ilość spożywanego białka powinna być również zredukowana, gdyż zdaniem lekarzy optymalnych tylko węglowodany i białka (ale nie tłuszcze) mogą podwyższyć poziom cukru we krwi. Tłuszcz zdaniem optymalnych obniża poziom cukru we krwi. Dlaczego? I tu optymalni dają nielogiczną odpowiedź, że to dlatego, bo do spalenia węglowodanów potrzebne są tłuszcze (podczas, gdy reszta świata uważa odwrotnie, a mianowicie, że do spalenia tłuszczów potrzebne są węglowodany). Po pierwsze jeśli do spalania węglowodanów potrzebne są tłuszcze, to by znaczyło, że jedząc tylko czysty cukier nie będzie on wcale przyswojony i nie będzie skoku cukru po jego zjedzeniu. Po drugie jeśli cukier we krwi jest wysoki i zje się tłuste jedzenie, to dlaczego miałby on się obniżyć? Jedynym wytłumaczeniem byłoby, że cukier ten jest spalany by przetrawić tłuszcze. Ale wtedy wracamy do prawdy reszty świata, że do spalenia tłuszczów potrzebne są węglowodany, a nie odwrotnie. Ogólnie optymalni nie grzeszą dużą inteligencją i nawet takie proste wywody logiczne wymykają się ich rozumowaniu. Optymalni są podobni w tym do członków różnych sekt. Obie te grupy biorą na ślepo i bez zastanowienia prawdy, które wtłacza im się do głów. Dla optymalnych Bogiem jest Kwaśniewski, który ogłosił Prawdę. A reszta świata to dla nich idioci, którzy tej Prawdy nie znają.

Dla chorych na cukrzycę proponowane proporcje to  0,8-2,0B : 3,0T: 0,5-1,0W.  Jako, że proporcje mają być zachowane a węglowodany zminimalizowane ogólna ilość jedzenia jest również wyliczona. Np. przy przyjmowaniu 50gr (5WW) węglowodanów i proporcjach 1B:3T:0,5W oznacza to, że mamy zjeść 100gr białka i  300gr tłuszczu.  50x4kcal + 100x4kcal + 300x9kcal = 3300kcal na dzień, nie licząc kalorii z błonnika pokarmowego, który daje 2kcal na 1gr a jest zawarty w produktach zbożowych, owocach i warzywach. 3300kcal to bardzo dużo. Tyle mniej więcej wynosi norma żywienia dla dorosłego mężczyzny. Także dieta optymalna nie jest związana z zagładzaniem się, ale raczej z przejadaniem się. I przechodząc na nią nie będziemy walczyć z głodem, lecz z uczuciem sytości połączonym z uczuciem zalegania jedzenia w żołądku. Podobno te problemy trawienne kończą się po kilku dniach lub tygodniach.

Dieta optymalna jest dietą ketonową

Przy znacznej redukcji węglowodanów w posiłkach organizm przechodzi na spalanie tlenowe tłuszczów. Efektem ubocznym utleniania  tłuszczów są ciałka ketonowe. Przy dużym stężeniu ciałek ketonowym może dojść do kwasicy ketonowej, która jest groźna dla życia i wymaga hospitalizacji. Przy określaniu minimalnej dziennej dawki węglowodanów trzeba kierować się stężeniem ciałek ketonowych w organizmie. Stężenie to można mierzyć w moczu lub we krwi. Mierzenie we krwi jest o wiele bardziej dokładne i nie ma poślizgu w czasie (do moczu ciałka ketonowe trafiają dopiero po pewnym czasie). Optymalni zalecają chorym na cukrzycę stężenie między 0.4 a 0.8 g/l. Na paskach ketonowych odpowiadają temu ++ do +++ krzyżyków. Optymalni mówią, że na dwóch do trzech krzyżykach można żyć latami. Ciałka ketonowe pojawiają się również przy normalnej diecie u chorych na cukrzycę przy całkowitym braku insuliny. Podczas szybkiego przechodzenia na dietę optymalną  (np. w Arkadii) i przy całkowitym odstawieniu podawanej z zewnątrz insuliny te dwa efekty mogą się na siebie nałożyć i przyśpieszyć powstanie groźnej dla życia kwasicy ketonowej.

Dlaczego zmniejsza się zapotrzebowanie na insulinę

Po przejściu na dietę optymalną zmniejsza się znacznie zapotrzebowanie na insulinę. Jest to przede wszystkim spowodowane ograniczeniem węglowodanów w posiłkach i zmniejszeniem indeksu glikemicznego spożywanego jedzenia. Indeks glikemiczny określa szybkość z jaką węglowodany są przyswajane przez organizm. Produkty z wysokim indeksem glikemicznym (tzw. szybkie węglowodany) bardzo szybko podnoszą poziom cukru we krwi, a te z niskim indeksem (wolne węglowodany) podnoszą cukier wolno. Gdy kombinuje się ze sobą w posiłku produkty z wysokim i niskim indeksem glikemicznym, to indeks spożywanego posiłku uśrednia się. Indeks glikemiczny obniża się również gdy dodamy do posiłku produkty bez węglowodanów, jak mięso. Np. same gotowane ziemniaki mają wyższy indeks niż gdy się do nich zje mięso i surówkę. W diecie optymalnej indeks glikemiczny spożywanych posiłków jest bardzo niski. To powoduje, że cukier we krwi po posiłku bardzo wolno się podnosi. Podczas diety ketonowej powstają efekty podobne do tych podczas głodówki. Układ odpornościowy zaczyna wtedy wydajniej pracować, co pozwala na usunięcie stanów zapalnych w organizmie, które są podłożem wielu chorób. Dodatkowo mobilizowane są procesy oczyszczania organizmu. Wiadomo, że przy przeziębieniu, czy grypie zapotrzebowanie na insulinę rośnie. Również przy przewlekłych, chronicznych chorobach (stały stan zapalny w organizmie) zapotrzebowanie na insulinę jest stale zwiększone. Jest to związane ze zwiększonym wydzielaniem hormonów przeciwstawnych w działaniu insulinie (np. kortyzol, ktory zmniejsza stany zapalne). Po przejściu na dietę optymalną stany zapalne mogą się zagoić i zapotrzebowanie na insulinę na stałe się zmniejszy.

Wskazówki dla tych, którzy chcą wypróbować tę dietę

  1. Przygotuj się odpowiednio.
    1. Zaopatrz się w paski do mierzenia ketonów w moczu lub jeszcze lepiej w glukometr do mierzenia ketonów we krwi.
    2. Oblicz ile średnio spożywasz węglowodanów w ciągu dnia (jeśli nie prowadzisz dzienniczka)
    3. Załatw sobie wsparcie psychologiczne z zewnątrz (np. ktoś z rodziny, przyjaciel), który trzeźwo myśli i do którego będziesz mógł zadzwonić, by się poradzić, gdy będziesz miał kryzys
    4. Jeśli jej jeszcze nie masz to kup książeczkę „Liczmy kalorie” Hanny Kunachowicz
    5. Zasady po rozpoczęciu diety.
      1. Obniżaj ilość spożywanych węglowodanów stopniowo, szczególnie, gdy jesteś w Arkadii i jest większa presja grupowa, by kontynuować radykalne przechodzenie na dietę mimo negatywnych objawów w ciele. Nie kieruj się informacjami co do zawartości węglowodanów w posiłkach, podawanymi w jadłospisie w Arkadii, lecz oblicz wszystko sam. Myślę, że 100gr (10WW) na dzień jest dla każdego bezpieczne. Jeśli średnio spożywałeś więcej, możesz bez obawy zejść do 10WW. Później obniżaj węglowodany stopniowo np. o 5-10 gramów dziennie, starając się jednak zachować obliczone dla ciebie współczynniki B/T/W (przy 10WW nie będzie to jednak jeszcze możliwe). Przy zejściu na 50-60 gr mogą się zacząć jazdy. Bierz pod uwagę, że indeks glikemiczny spożywanych posiłków będzie bardzo niski. To znaczy, że czas przejścia cukru do krwi bardzo się przedłuży. Więc zmniejsz radykalnie podawanie bolusa standardowego (jednokrotne podanie szybko działającej insuliny) i operuj podając bolus przedłużony (ciągłe, sukcesywne podawanie insuliny rozłożone w czasie).
      2. Sprawdzaj ilość ketonów w moczu, lub jeszcze lepiej we krwi kilka razy dziennie. Pamiętaj, że żeby zlikwidować ketony potrzebujesz węglowodanów w kombinacji z o wiele większą niż zazwyczaj dawką insuliny. Przy dużej ilości ketonów we krwi pojawia się insulino-odporność.  Korygując cukier i ketony dla bezpieczeństwa podawaj insulinę w minimalnych odstępach co dwie godziny, bo inaczej szczyty działania insuliny mogą się nałożyć na siebie i się w tym wszystkim pogubisz. A strata kontroli powoduje niebezpieczeństwo niedocukrzenia.
      3. Proporcjonalnie do redukcji węglowodanów obniżaj ilość insuliny. Jest to niezbyt łatwe do obliczenia. Kieruj się przy tym zdrowym rozsądkiem a nie tym, co przepisał ci lekarz w arkadii. Jak pisałem w punkcie a) zmniejsz radykalnie ilość podawanego bolusa standardowego i doprowadzaj insulinę bolusem przedłużonym.
      4. Po 1 do kilku dni po przejściu na dietę optymalną (w zależności od tempa redukcji węglowodanów) wyczerpią się zapasy glukagonu w wątrobie. Tzn. że organizm przy zbyt dużej dawce insuliny nie będzie w stanie skorzystać z zapasu cukru w wątrobie by wyrównać poziom cukru we krwi. Ryzyko groźnego dla zdrowia niedocukrzenia wzrasta gwałtownie.

Czy warto spróbować tej diety?

Nie wiem. Uważam, że w każdym kłamstwie typu, że dieta Kwaśniewskiego jest panaceum na wszelakiego rodzaju cywilizacyjne choroby jest ukryte ziarnko prawdy.

Ogólnie ludy pierwotne żyjące na północy, jak Eskimosi, ludy syberyjskie, żywiły się w przeszłości w sposób zbliżony do diety optymalnej, jeśli chodzi o współczynniki B/T/W. I miały się całkiem dobrze aż do czasu gdy człowiek biały dał im alkohol (czyli bombę węglowodanową). Dlatego uważam, że to, czy ta dieta komuś służy, czy nie, zależy od posiadanego przez danego osobnika genotypu. Jeśli ktoś posiada geny ludów północnych, żywiących się dietą nisko węglowodanową przez tysiące lat, to być może ta dieta jest stworzona dla niego i faktycznie będzie po przejściu na nią zdrowszy. Być może dlatego arkadia i dieta Kwaśniewskiego cieszy się tak dobrą renomą w Rosji.

Niemniej nie spotkałem jeszcze nikogo, który by wyzdrowiał z jakieś nieuleczalnej choroby przechodząc na tę dietę. A próbując dotrzeć do takich przypadków (bo i właściciele arkadii i lekarze tam pracujący twierdzą, że takich cudownych ozdrowień jest mnóstwo) i pytając się o telefony wyleczonych pacjentów, spotkałem się z niezrozumieniem i agresją. Nie umiem wytłumaczyć sobie takiego zachowania. Bo gdybym ja sam wyzdrowiał, to chętnie bym się tym podzielił z innymi chorymi ludźmi, bo to przecież nic nie kosztuje, a można przy tym uratować czyjeś życie. Podane na stronach optymalnych dane i relacje są zawsze ograniczone do pobytu w Arkadii. Nie ma żadnych statystyk, czy badań długoterminowych. Nie wiadomo, czy ludzie po powrocie do domu nadal są „zdrowi”, czy nie. Nie wiadomo, czy długotrwałe stosowanie diety przy braku lub mocno zredukowanym podawaniu insuliny nie powoduje jakiś powikłań i zagrożenia życia.

Probując tej diety można zrewidować wiele przesądów typu: „nie można jeść więcej niż jedno jajko dziennie” i wzbogacić swoje jedzenie na co dzień. Optymalni jedzą tuziny jajek (tzn. żółtek, bo białka z jajka nie jedzą) dziennie. Jedzą również bardzo, bardzo tłusto. I z tym wszystkim na oko, przynajmniej fizycznie, mają się bardzo dobrze. Psychicznie natomiast są tak jakby na haju. Porównuję to do takiego stanu euforii, który występuję również podczas robienia głodówki.  Wtedy organizm mobilizuje resztki energii, wyostrza pamięci i zmysł koncentracji, by zdobyć coś do jedzenia i nie umrzeć z głodu.. Optymalni są również przekonani, że wysoki cholesterol nie jest żadnym problemem. I tu akurat najnowsze badania to potwierdzają. Mówią one, że zbijanie cholesterolu w chorobie jest jak wbijanie gwoździa do trumny.

Optymalni mówią, że ich dieta świetnie odchudza, ale równocześnie przeważnie ich sylwetki tego zupełnie nie potwierdzają. Wiele z tych rzeczy, które oni mówią i twierdzą trzeba dobrze przefiltrować. I nie można dać się im zindoktrynizować, co nie jest takie łatwe, gdy się przebywa w Arkadii i jest się ciągle i zewsząd faszerowany ichniejszą wersją absolutnej Prawdy o optymalnym jedzeniu.

Czasami dzieje się tak w świecie, że jakaś konkretna metoda działa, człowiek tego doświadcza, ale nikt nie wie dlaczego to działa. Wtedy jest duża tendencja ku temu (gwoli zachowania higieny psychicznej), by dobudować sobie nawet najbardziej absurdalną teorię, która będzie to działanie i związane z nim doświadczenie tłumaczyć. Optymalni między tymi swoimi wywodami dotyczącymi proporcji B/T/W wpajają do głów wiele innych wartościowych informacji. Wpajają np. świadomość, że należy się ekologicznie odżywiać, że trzeba jeść naturalne, nie przetworzone produkty, jaja szczęśliwych wiejskich kur, że nie wolno jeść oleju roślinnego (co też potwierdzają nowe badania naukowe), że warto jeść kolagen zawarty w chrząstkach. I wiele, wiele innych wartościowych informacji.

Obecnie statystycznie rzecz biorąc spożywa się kilkakrotnie więcej węglowodanów, niż spożywali nasi przodkowie. Nie sądzę, by było to zdrowe. Zapoznanie się z dietą optymalną pozwoli na smaczne wkomponowanie w jedzenie większej ilości tłuszczy i po za urozmaiceniem jedzenia doprowadzi do redukcji spożywanych węglowodanów. A redukcja węglowodanów równa się redukcji zapotrzebowania na insulinę.

Podczas diety optymalnej tak jak przy głodówce organizm przestawia się na spalanie tłuszczów. Według badań naukowych podczas spalania tłuszczów układ odpornościowy zaczyna pracować wydajniej, co pozwala na usunięcie stanów zapalnych w organizmie, które są podłożem wielu chorób. Dodatkowo mobilizowane są procesy oczyszczania organizmu. Mniej procesów zapalnych znaczy, że będzie wydzielanych mniej hormonów przeciwzapalnych (np. kortyzol), które działają antagonistycznie do insuliny.

Dbanie o odpowiednie proporcje według diety optymalnej przyczynia się do tego, że człowiek zwraca dużą część uwagi na to jak się odżywia, na przygotowanie posiłku, na dotarcie do odpowiednich produktów ekologicznych. Kultywuje jedzenie i same posiłki. Staje to się centrum jego życia. Już stare przysłowie mówi „jesteś tym, czym się żywisz”. Przez to organizm dostaje więcej wartościowych składników pokarmowych i może je lepiej przyswoić, bo nie je się w pośpiechu, jak to jest przy jedzeniu np. fast foodów. Dodatkowo przez zmianę trybu życia zmniejsza się poziom stresu organizmu. Stres to głównie adrenalina, a adrenalina podobnie jak kortyzol zwiększa zapotrzebowanie na insulinę.

Przy tak drastycznej zmianie żywienia zmienia się również flora bakteryjna i pasożytnicza w organizmie. Jeśli ktoś ma w organizmie patologiczne bakterie i pasożyty to jest duże prawdopodobieństwo, że one wymrą po przejściu na dietę optymalną i być może zostaną one zastąpione bardziej przyjaznymi organizmami.

Być może gdzieś tam między linijkami kazania o diecie optymalnej są przekazywane bardzo wartościowe informacje, do których warto dotrzeć. Nie mniej trzeba do tego podejść z rozsądkiem i z dużą dozą ostrożności.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s